godz: 21:01 data: 2012.04.3


Można kochać kogoś bardzo mocno. Można mieć świadomość, że to jest na zawsze. Że to jest właśnie miłość naszego życia. Można cieszyć się z całego serca ze szczęścia tej osoby. Można wylewać łzy nad jego łzami(ale nigdy mu o tym nie mówić). Można nosić w sercu wielki żal za brak szansy.
I to wcale nie przeszkadza w kochaniu kogoś innego. I w byciu szczęśliwym.



Można zawsze mieć łzy w oczach na samą myśl o Tobie.
I robić dobrą minę do złej gry.




Komentuj(1)


godz: 14:40 data: 2012.03.12


Mój dom... Przedostatni na ostatniej ulicy małego miasteczka.
Dookoła łąki, pola, lasy, wieczorami w tle migocze autostrada.
Słońce wschodzi zza Góry Św. Anny. Pomarańczowa kula kąpiąca w ciepłym świetle oszronione pola.
Pięknie.
Paru sąsiadów, spokój i cisza.
Wieczorami jadąc samochodem trzeba uważać, bo czasem wyskoczy sarna.
W niedziele kiedy jest ciepło-pod moim domem przechodzą całe pielgrzymki, rodziny z psami, dziećmi, rowerami, na rolkach, hulajnogach i innych ustrojstwach.
Zaraz za domem jest ścieżka do nordic-walkingu. To dlatego. Pola, lasy, słynna ścieżka przy kapliczce.
Za płotem z jednej i z drugiej storny kury. Jakoś nie słysze nigdy koguta... hm, dziwne.
Mój nowy dom. Dom. Znów Dom z wielkiej litery. Ale nowy, inny.
Dwa dobermany przy bramie. W domu czeka biały niedźwiedź.

Wszystko jest inne.
Trzeba myśleć co zrobić na obiad, co trzeba dokupić, o praniu, prasowaniu, sprzątaniu.
Zrobiłam nieplanowany duży krok do przodu. Nigdy bym tego nie zrobiła gdyby nie taki kop.
A teraz dziwię się jak mogłam wytrzymać tak długo, dlaczego zrobiłam to tak późno.

"Dlaczego chcesz się wynieść z domu? Masz świetnych rodziców!
A ja miałam wredną, cwaną, wyrachowaną macoche, zmanipulowanego przez nią ojca, kochaną babcie, która jednak też jest zmanipulowana przez ojca, który jest zmanipulowany przez wredną, cwaną, wyrachowaną macoche. I gówniarza, któremu bym takie lanie spuściła ze przez tydzień by nie usiadł. A nie mogłam zrobić nic."
Jestem na reso, nie mogłam dłużej na to patrzeć i nic nie robić. Nie mogłam zrobić nic, więc już nie patrzę.

Jestem już tylko na reso. Filologia była piękną przygodą. Przygodą? Nie. Kochałam to.
Ale niektórzy ludzie, na szczęście, nie mają trudności w wyborze między tym CO a KOGO kochają.

Wszystko jest inne, czasem trudniejsze, ale to wszystko jest warte tych chwil kiedy na dźwięk budzika mocno przytulamy się do siebie jeszcze na 10 minut.



Tylko czasem, nie wiem czemu myślę jakby moje życie mogło wyglądać...gdyby ktoś kiedyś podjął inną decyzję.
Nie powinnam słuchać muzyki bo wtedy ciągle myśle o "nie-tym-Nim" o którym powinnam.

To mi chyba już nigdy nie da spokoju, ale już nigdy nic z tym nie zrobię. Już nic się nie zmieni.

Jestem szczęśliwa. Inaczej być po prostu nie mogło.
I myślę, że każdy, KAŻDY w życiu...ma tak jak ja.


Komentuj(0)


godz: 11:50 data: 2011.11.2


Mam jakąś potworną...sama nie wiem, czy to już depresja czy jeszcze handra jesienna.

Moim życiowym hasłem powinno stać się "a było nam tak dobrze samym...".

I zaczynam wierzyc w bajki.
Nie, nie zdarzy nam sie nigdy "książe na białym koniu" czy szczęśliwe zakończenie. W życiu to zło wygrywa z dobrem. Ale istnieje dobro i zło...
I istnieją macochy-prawdziwe wiedźmy, czarownice, niczym ta od kopciuszka czy od królewny śnieżnki.
Uprzykrzają życie i wszystko niszczą. A ich stałym atrybutem jest miotła.

Dom już nie jest Domem, nic już nie jest takie jak było ani tymbardziej takie jak być powinno-bo takie chyba nie było nigdy.

Na dodatek czuje sie jak...3 lata temu. Jak wtedy z Kubą.
Czuję się w potrzasku.
Nie chcę już, ale nie umiem tego skończyć. Chcę, ale się boję.
Sama nie wiem czego chcę. Czy chcę ślubu czy chcę końca.
Ale napewno nie umiem dłużej tkwić w tym co jest.
I tak siedzę, wyciszam dzwonek, wyłączam alarm wibracyjny, czekam kiedy on zrozumie, że nie chcę z nim rozmawiać.
Czasem jest fajnie, miło.
Ale zwykle jest źle.
Zwykle rozumiem, że nigdy nie przegadamy całej nocy. Że w naszym domu będzie ciągle cicho.
Że każdy zajmie sie swoim życiem, zamiast wieść wspólne.

I wtedy dociera do mnie, że to nie jest miłość, że to nie tak wygląda.

Ale mimo wszystko tak bardzo boję się to stracić.... Bo to mimo wszystko jest piękne i nie wiem, czy jeszcze kiedyś mnie to spotka. A jeśli nie spotka mnie nic takiego ani nic lepszego? Jeśli okaże się, ze naoglądałam się zadużo filmów i idealizuje miłość? Albo że ona w ogóle nie istnieje i... i to wszystko to jakis chory matrix.

Ale nie można być z kimś tylko ze względu na wspomnienia, zwłaszcza gdy to tylko ponad rok i gdy ma się tylko 21 lat...




Komentuj(2)


godz: 03:57 data: 2011.08.18


I've got trouble, trouble, trouble
Always knocking at my door.

Nie wiem jak tam Twoje poczucie własnej wartości i pewność siebie.
Domyślam się, że jest twarda jak skała, prawdopodobnie przynajmniej troche zawyżona.
Moja nie ma sie tak dobrze.
Jest bardzo krucha i zdecydowanie zamała.
Niszczysz ją każdym razem, gdy nazywasz mnie głąbem, gdy mówisz, że nie myśle, że nic nie umiem, nic nie wiem, do niczego sie nie nadaje.
Nie, nie od tego Cie mam.
Mam Cie między innymi od tego, abyś mówił mi każdego dnia jaka jestem piękna, wspaniała, mądra, dobra.
Że mnie podziwiasz, a nie sarkastycznie życzył mi powodzenia.

Mam dość słuchania jaka jestem beznadziejna, bo czasem jednak dochodzi do mnie, że jestem dobra.

Mam dość Ciebie. Bo mimo wszystko jestem beznadziejna i moja psychika jest zbyt słaba żeby Cie znieść...



Komentuj(1)


godz: 23:36 data: 2011.08.12


Nikt mnie nigdy nie uderzył w twarz.
Ani mama przez tyle lat, tyle awantur, tyle problemów ani babcia. Nikt. Po prostu nikt.
A obca baba będzie mnie bić?
Oooo nie.

W tym domu nikt nigdy nikogo nie uderzył.
Nikt na nikogo ręki nie podniósł.
Mimo, ze był to dom alkoholika.
A teraz wprowadziła się ona...
i wszystko sie zmieniło.

Kiedyś to był mój Dom. Dom przed duże D.
Zawsze tak lubiłam tu wracać.
Z każdego miejsca na ziemi.
Kiedyś mogłam powiedzieć "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej"
Kiedyś było tu tak bezpiecznie.
Kiedyś wiedziałam, ze to moje miejsce.

A dziś... dziś wole siedzieć na świetlicy z dzieciakami, byle nie być tutaj.
Teraz zawsze obawiam się powrotu i przeciągam go jak najdłuzej się da.
Tak bardzo chciałabym stąd uciec...
a kiedyś zawsze jeśli uciekałam, to biegłam tutaj.


Tylko Sheldon mnie tu trzyma, bo mimo wszystko-nigdzie indziej z nim byc nie mogę.




Komentuj(0)


godz: 22:28 data: 2011.08.9


Czasem mnie olewasz, traktujesz źle.
Czasem mam wątpliwości.
Czy mnie kochasz?
Czasem boje się, że znów znikniesz.
Czasem mam fochy i żale...

Ale czasem śpisz koło mnie, przytulasz mnie czule i całujesz w czoło.
Wtedy wiem, że mnie kochasz-Ty jedyny, kochasz mnie taką jaką jestem.
A to pewnie nie jest łatwe.
Czasem, kiedy cały świat ma mnie już dość- Ty patrzysz na mnie z troską, przytulasz kiedy płaczę.
Wtedy wiem, że TY zawsze będziesz przy mnie.

Dziękuję za tą niedziele, nie masz pojęcia ile to dla mnie znaczyło i jak wiele mi to uświadomiło.
Naprawde-doceniam to co dla mnie robisz i co do mnie czujesz.
Dziękuję... nie masz pojęcia jak bardzo Ci za to dziękuję.
Nigdy wcześniej nie czułam się tak kochana...


Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...




Komentuj(0)


godz: 21:21 data: 2011.07.26


Niemożliwe.
Po prostu nie wierze...
Jak to sie stało, że dotrwaliśmy?
Mam 21 lat i pierwszy raz przeżyłam z kimś rok.
A wcale łatwo nie było...
To, że nadal jesteśmy razem to cud.
To musi być miłość.
Bo tylko miłość jest w stanie tyle znieść.

Czuję się znów zakochana. Troche sie tego boje, ale tak jest.

Czuje sie znów kochana.Dawno sie tak nie czułam... Uwielbiam to uczucie.


Mój facet po roku ogarnął że nie lubie czerwonych róż:)




Komentuj(0)


godz: 13:03 data: 2011.07.15


Jest dobrze.
Jest super, jest świetnie.
(Przynajmniej chwilowo) Jestem wyjatkowo szczęśliwym człowiekiem, który robi to, do czego został stworzony.
Tak. Każdego dnia upewniam się, że w miare dobrze wybrałam kierunek studiów, że to chcę robić całe życie.
Że w tej swietlicy z tymi dziećmi najchętniej bym je spędziła.

Bo żadne pieniądze nie dadzą tego co praca z dziećmi.
Nic nie jest warte tyle co ich uśmiech i "dzień dobry" każdego ranka.
Bo to są najszczęśliwsze, najlepsze chwile, kiedy przytula Cie dziecko i mówi "lubię panią".
Nie ma nic tak pięknego jak przyjaźń dzicka, jego zaufanie i szacunek.
Bo dzieci są takie szczere, otwarte, proste w obsłudze.

Nigdy nie myślałam, że... że do tego jestem stworzona-do dzieci.
A to się czuje, to się po prostu wie, jeśli coś zostało stworzone dla Ciebie.

Tak jak czułam, że stworzony jest dla mnie Sheldon.
No doubt in my mind where you belong.

I Ty.


Jest znów pięknie, cudownie, jak na początku.
Po prostu czuje, że znów do siebie należymy.
Ty jesteś mój, a ja Twoja. Oboje tego chcemy i jesteśmy dzięki temu szczęśliwi.



Różni ludzie, różne sukcesy.
Dla jednych sukcesem jest kasa, dla innych studia, popularnosć, sława.
Duży dom, drogie auto i zagraniczne wakacje.
Ludzie mają ambicje by być kimś.
Dla mnie moim największym sukcesem jesteś Ty(jakby nie patrzeć-to niemal cud, że nadal jesteśmy razem. Naprawde ciężko harowałam, żebyś był nadal mój. Jeździlam, prosiłam, płakalam cierpiałam, czekałam, wybaczałam, przepraszałam, gryzłam się w język znosiłam wszystko...eh, łatwo nie było), mój pies(bo nie wszystkim udaje sie spełnić marzenia :)) i moje dzieci.
Dorobiłam się ich trzynaścioro około.
A moją ambicją jest być Twoją żoną, mieć wymarzonego psa i pracować z dziećmi.
Jestem na dobrej drodze, jest co świętować.





Komentuj(0)


godz: 22:41 data: 2011.07.7


Jak ktoś woli piwnice malować zamiast przyjechać do swojej napalonej dziewczyny to chyba coś jest nie tak... :| 

Ale jasne, Ty nigdy nie możesz do mnie przyjechać.

A ja już do Ciebie jeździć nie będę =) 

i to by było na tyle.



Komentuj(0)


godz: 23:05 data: 2011.06.25


Bajka sie chyba skończyła.
Wróciło najgorsze-obojętność.
Nie dzwoń, dzwoń, odejdź, zostań, rób co chcesz.
Już mnie to w ogóle nie kręci.
Już tego po prostu nie czuje.
Nie czuje sie nawet winna.
Wiem, że Ty to zepsułeś.
Nie odzyskasz już mojego zaufania.
Za cholere Ci nie uwierze już w ani jedno Twoje słowo.
A najgorsze jest to, że nie jest mi wcale z tego powodu przykro.
Wszystko mi jedno.

Chociaż czasem sie zastanawiam czy nie wolałabym, żebyś zniknął.

Tak długo czułam te motylki, czułam sie jak w niebie, czułam cokolwiek.
Tak długo ogarniała mnie rozpacz na myśl że może Cie nie być. Tak długo tak bardzo sie wściekałam.
Tak wiele razy pękło moje serce, że... że już nie ma po nim śladu.

To wszystko po prostu musiało kiedyś minąć...

****

Już nawet ja zapomniałam o naszej miesięcznicy. Ostatniej przed rocznicą. Chyba jej nie doczekamy... 



Komentuj(0)




Archiwum


2012
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień

Linki

brak link�w


Szablon wykonała: Inez, pobrano z Szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & instrukcje na bloga.