Mój dom... Przedostatni na ostatniej ulicy małego miasteczka.
Dookoła łąki, pola, lasy, wieczorami w tle migocze autostrada.
Słońce wschodzi zza Góry Św. Anny. Pomarańczowa kula kąpiąca w ciepłym świetle oszronione pola.
Pięknie.
Paru sąsiadów, spokój i cisza.
Wieczorami jadąc samochodem trzeba uważać, bo czasem wyskoczy sarna.
W niedziele kiedy jest ciepło-pod moim domem przechodzą całe pielgrzymki, rodziny z psami, dziećmi, rowerami, na rolkach, hulajnogach i innych ustrojstwach.
Zaraz za domem jest ścieżka do nordic-walkingu. To dlatego. Pola, lasy, słynna ścieżka przy kapliczce.
Za płotem z jednej i z drugiej storny kury. Jakoś nie słysze nigdy koguta... hm, dziwne.
Mój nowy dom. Dom. Znów Dom z wielkiej litery. Ale nowy, inny.
Dwa dobermany przy bramie. W domu czeka biały niedźwiedź.
Wszystko jest inne.
Trzeba myśleć co zrobić na obiad, co trzeba dokupić, o praniu, prasowaniu, sprzątaniu.
Zrobiłam nieplanowany duży krok do przodu. Nigdy bym tego nie zrobiła gdyby nie taki kop.
A teraz dziwię się jak mogłam wytrzymać tak długo, dlaczego zrobiłam to tak późno.
"Dlaczego chcesz się wynieść z domu? Masz świetnych rodziców!
A ja miałam wredną, cwaną, wyrachowaną macoche, zmanipulowanego przez nią ojca, kochaną babcie, która jednak też jest zmanipulowana przez ojca, który jest zmanipulowany przez wredną, cwaną, wyrachowaną macoche. I gówniarza, któremu bym takie lanie spuściła ze przez tydzień by nie usiadł. A nie mogłam zrobić nic."
Jestem na reso, nie mogłam dłużej na to patrzeć i nic nie robić. Nie mogłam zrobić nic, więc już nie patrzę.
Jestem już tylko na reso. Filologia była piękną przygodą. Przygodą? Nie. Kochałam to.
Ale niektórzy ludzie, na szczęście, nie mają trudności w wyborze między tym CO a KOGO kochają.
Wszystko jest inne, czasem trudniejsze, ale to wszystko jest warte tych chwil kiedy na dźwięk budzika mocno przytulamy się do siebie jeszcze na 10 minut.
Tylko czasem, nie wiem czemu myślę jakby moje życie mogło wyglądać...gdyby ktoś kiedyś podjął inną decyzję.
Nie powinnam słuchać muzyki bo wtedy ciągle myśle o "nie-tym-Nim" o którym powinnam.
To mi chyba już nigdy nie da spokoju, ale już nigdy nic z tym nie zrobię. Już nic się nie zmieni.
Jestem szczęśliwa. Inaczej być po prostu nie mogło.
I myślę, że każdy, KAŻDY w życiu...ma tak jak ja.